Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Evans Richard Paul. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Evans Richard Paul. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 sierpnia 2012

"Dotknąć nieba"




Autor: Richard Paul Evans
Wydawnictwo: Znak literanova
Rok wydania: 2012







“Co byś zrobił, gdybyś stracił wszystko:
pracę, dom i miłość swojego życia?”

Alan miał wszystko, co sobie wymarzył. Życie układało się dla niego pomyślnie. Miał własną agencję reklamową, solidnych współpracowników. Stać było go na piękny dom w Seattle, sportowy samochód… Ale najważniejsza dla niego była McKale – najpierw dziecięca towarzyszka zabaw, później najlepsza przyjaciółka, a w końcu największa miłość Alana – jego żona. Ich małżeństwo było idealne. Zdarzały się drobne sprzeczki, ale po nich zawsze następował słodki smak zgody. Między Alanem i McKale nie skończyła się przyjaźń zawarta we wczesnym dzieciństwie. Jako małżonkowie byli wspaniałymi kumplami. Zawsze okazywali sobie wsparcie, żalili się sobie, zwierzali, wygłupiali się. Alan patrzył na wszystko przez pryzmat osoby McKale, a McKale przez Alana.

„Aby latać, najpierw trzeba pogodzić się z możliwością upadku.”

W, zdawałoby się, najlepszym okresie swojego życia, u szczytów kariery Al zupełnie niespodziewanie stracił wszystko. Jego żona uległa poważnemu wypadkowi – spadła z konia. Diagnoza: paraliż… Poza tym po operacji wystąpiły ciężkie komplikacje…
W wyniku niezapłaconych rachunków załamanemu Alanowi zabrali luksusowe samochody i dom, a przyjaciel i wspólnik okazał się zdrajcą…
Jednak często coś, co wydaje się końcem, naprawdę jest początkiem. Dla Alana „koniec” oznaczał początek wędrówki.
Al postanowił iść. Jak najdalej, przed siebie. Jego podróż ma wymiar duchowy, jest swoistym uwolnieniem. Bohater próbuje ukoić swoje cierpienie, zastanowić się nad sensem życia… Mężczyzna zaczyna dostrzegać to, czego wcześniej nie zauważał.

Myślę, że wędrówka w powieści Evans’a ma znaczenie dosłowne jak i symboliczne.  Główny bohater twierdzi, że każdy jest typem wędrowca. Zgadzam się z nim, istotnie tak jest. Powołaniem każdego człowieka jest życie, życie w pełni, które można zobrazować za pomocą wędrówki.
„Żyj” – Usłyszał Alan od McKale.
„Nie do ciebie należy odbieranie życia” – Usłyszał, jak sądzi, od Boga.
Bohater posłuchał obydwu głosów – wybrał życie.
Wybrał podróż.

„Dotknąć nieba” to książka, która zawiera w sobie prawdziwe „perełki”. Świetne, trafne cytaty z dziennika Alana, piękne, wartościowe wypowiedzi bohaterów drugoplanowych (np. kelnerki Ally) oraz pełne głębokiego sensu przemyślenia.
Podobał mi się szczególnie epilog powieści – mądre, treściwe podsumowanie, które poruszyło moje, nie ma co ukrywać, wrażliwe serce. Niestety książka nie obfituje w takie fragmenty. Obecne są tam opisy w stylu „zapchaćdziurę”…
Rozumiem, że „Dotknąć nieba jest dopiero pierwszą powieścią z serii „Dzienniki pisane w drodze”, więc nie jest ona bardzo rozbudowana, ale jednak książka kosztuje te 30 złotych (a wiadomo 30 zł piechotą nie chodzi), więc COŚ się od niej powinno wymagać. Niestety nie dość, że powieść objętością nie zachwyca, to jakieś ćwierć książki bez żalu bym ominęła lub wręcz wyrzuciła. Zdarzają się rozdziały, z których można dowiedzieć się tylko to, jaką drogą Alan dokładnie szedł, gdzie się przespał i co zjadł. A szczegółowych opisów posiłków spożywanych przez mężczyznę jest naprawdę całe mnóstwo.  Doprawdy nie wiem, czym kierował się autor opisując to wszystko z dokładnością fotokomórki. Może jest w tym zawarte jakieś wyjątkowe przesłanie, którego ja – przeciętny zjadacz chleba zwyczajnie nie zrozumiałam.

Motyw drogi jest dość popularny w literaturze. Richard Paul Evans swoja książką nie wniósł nic nowego, specjalnego. Nic, co by mnie szczerze zachwyciło. Nie zmienia to jednak faktu, że książkę czyta się naprawdę dobrze. Autor ma lekki styl, sprawnie operuje słowem. Jego książki sprawiają ogromną przyjemność. „Dotknąć nieba” to po prostu sympatyczne czytadło na jeden wieczór, czasami lekko irytujące, ale i wartościowe. Nie wymaga wielkiego skupienia uwagi, a sprawia radość. Czasem aż chce się krzyknąć: „Tak! On ma rację!” Mimo wszystkich wad, serdecznie polecam.

czwartek, 26 lipca 2012

"Kolory tamtego lata"




Autor: Richard Paul Evans
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2012







„Kolory tamtego lata” to moja pierwsza przeczytana książka Richarda Paula Evans’a i myślę, że moja przygoda z tym autorem dopiero się zaczyna…

Powiem szczerze, że powieść mnie nie zaskoczyła. Nie z tego powodu, że jest słaba, bo nie jest. Po prostu spodziewałam się ciepłej i pięknej opowieści i dokładnie taką otrzymałam. Evans nie zawiódł mnie pod żadnym względem, ale również zachęcił do sięgnięcia po inne książki jego autorstwa.

Jednym z największym atutów książki jest jej autentyczność. „Kolory tamtego lata” to historia prawdziwa. Richard Paul Evans spotkał jej bohaterkę zupełnie przypadkowo, przy basenie, a ona podzieliła się z nim opowieścią o swoim życiu i pięknej, prawie niemożliwej miłości. Eliana – owa kobieta, bohaterka „Kolorów tamtego lata” powiedziała, że jej historia miłości jest najpiękniejsza i żadna inna nie może się z nią równać. Czy to prawda? Przekonajcie się sami…

Eliana – młoda Amerykanka spotyka przystojnego i szarmanckiego Włocha. Oczarowani sobą biorą ślub i zamieszkują w pięknej toskańskiej willi. Wydaje się, że Eliana ma wszystko: duży dom w zachwycającej, pełnej przyrody okolicy, czarującego męża, małego synka, urodę, pieniądze i wygody… Jednak gdy w życiu nie ma miłości, wszystko traci swoją wartość…
Kobieta z upływem czasu przestaje wierzyć w miłość swojego męża. Maurizio jest wiecznie nieobecny, ciągle jeździ na delegacje i kompletnie nie poświęca czasu Elianie i ich choremu na astmę synkowi – Alessio. Poza tym bohaterka odkrywa, że jej mąż nie jest jej wierny… Zaczyna się czuć jak w złotej klatce. Jej radości to opieka nad synkiem, rozmowy z sympatyczną bratową Anną i malarstwo.

Pewnego dnia do willi przybywa przystojny Amerykanin, pasjonujący się sztuką Ross Story.  Zachwycony tym pięknym miejscem, zamieszkuje w jednej z części willi i zostaje sąsiadem Eliany. Sąsiedzi szybko się zaprzyjaźniają, a wiadomo, że od przyjaźni już niedaleko do miłości…
Jednak co na to wszystko Maurizio?
Jakby tego było mało, okazuje się, że Ross skrywa wiele tajemnic, a Elianę zaczynają dręczyć wyrzuty sumienia…

„Kolory tamtego lata” to wspaniała, piękna i mądra opowieść o miłości i wybaczeniu. Bardzo spodobało mi się pióro (albo raczej klawiatura J) pana Evans’a – lekkie, przystępne i wręcz poetyckie. Ogromnym plusem jest bardzo ładny, plastyczny i żywy język a opisy przyrody, krajobrazu i potraw wprowadziły mnie w cudowny toskański klimat. Tak bardzo nie zachwyciła mnie sama fabuła książki, ale właśnie sposób, w jaki została napisana. Jak już wspominałam na początku, na pewno sięgnę po inne powieści Richarda Paula Evans’a a „Kolory tamtego lata” serdecznie polecam głównie kobietom. Szczególnie w ten piękny letni czas.

Obserwatorzy

Archiwum bloga