poniedziałek, 9 września 2013

Dla panienek.



Romans dla panienek. Literatura dla naiwnych dziewcząt. Ckliwe to. Mdłe i banalne tak bardzo, że na twarzy pojawia się krzywy uśmieszek politowania. Z czytelnika wydobywa się zduszony śmiech, gdy zalewa go wszechobecna egzaltacja. 

Niepozorna powieść. Powiastka wręcz. Napisana całkiem zgrabnie. Z wadami kłującymi niemiłosiernie w oczy. Z fabułą pozostawiającą wiele do życzenia. Z lekko wyidealizowanymi bohaterami. Z kochaną Itą, trzpiotką i wariatką o gorącym sercu, której imię nosi teraz Ulubiony Kot. Z miłością, bardzo prostolinijną, w pewien sposób rozczulającą.

Zauroczyło trzynastoletnią, trochę zagubioną dziewczynkę. Urzeka wyrośnięta siedemnastolatkę z przykrótkimi spodniami.

Już nie ma logiki. Jest sentymentalizm.

Irena Zarzycka, "Dzikuska", 1929

15 komentarzy:

  1. Nie znam, nie znam i pytanie, czy nie jestem za stara, by poznać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, Beatriz, nie mam pojęcia. Możesz spróbować, ewentualnie odłożysz po pierwszych stronach. Albo od audiobooka sobie zacznij, gdzieś w sieci krąży - niby adresowany do niewidomych, ale można skorzystać.

      Usuń
  2. Gdzies w domu kilka lat temu widziałam okładkę, jednak powieść mnie zainteresowała. I pomimo wszystkich wad jakie wytłuściłaś w opinii to chyba rozejrzę się za książką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozglądaj się, ja ją lubię, mimo że czasem bolą przy niej zęby :)

      Usuń
  3. Gatunek książki może i mój, ale jakoś odstraszają mnie stare książki, nudzą mnie po prostu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja całkiem lubię starocie. Ale wiadomo - każdy ma inny gust :)

      Usuń
  4. Bardzo lubię słodkie i mdłe jak budyń z sokiem malinowym powieści pensjonarskie, dlatego możliwe, że kiedyś powieść przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie polecam. ja też takie lubię :D

      Usuń
  5. Mogę się przyłączyć do pytania Beatriz: czy nie jestem za stara na taką lekturę?
    Niektóre książki mogą być naiwne, słodkie, niepozorne...a mimo wszystko posiadać to coś, co sprawia że z przyjemnością po nie sięgamy. Wystarczy, że trafią do nas w odpowiednim momencie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, Beato. Ta trafiła do mnie w odpowiednim momencie, zakochałam się, a teraz wracam z przyjemnością. Wcześniej oczywiście książka wad nie miała, one wyszły po jakimś czasie i powtórnym czytaniu :)
      Odpowiedzi na pytanie nie znam. Możesz spróbować, nie zaszkodzi, a może akurat przypadnie ci do gustu...?

      Usuń
  6. Siedemnastolatkę? No, to jesteśmy w tym samym wieku! Ja z lipca, a Ty? :-). Hmmm... W takim razie może i mnie ta książka urzeknie. Choć stara jest dosyć, a i ta ckliwość i banał żeby mnie nie przytłoczyły...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale wiesz, ja ją czytałam pierwszy raz jak miałam trzynaście lat, nie siedemnaście :D
      Wrześniaczką jestem :)

      Usuń
  7. Chętnie poznam, tak ładnie o niej napisałaś :)

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Archiwum bloga